Berlinska dzielnica konfekcji

Ostatnio opowiadałem Państwu o Dzielnicy Klasztoru, natomiast tylko trzy stacje metra dalej znajdą Państwo następny ciekawy zakątek Berlina, który rzadko jest odwiedzany przez turystów.

Niedaleko popularnego Rynku Żandarmów (GendarmenmarktI, jak twierdzą przewodniki o Berlinie „najładniejszego placu Berlina”, znajdą Państwo przy placu o tej samej nazwie stację Hausvogteiplatz. Stacja sama w sobie normalna, nazwa stacji można powiedzieć „przedawniona”, ponieważ po dawnej Hausvogtei czyli… przyzamkowym areszcie już dawno nie ma żadnego śladu (został rozebrany w 1891 r.). Za to wychodząc schodami ze stacji na ulicę mogą Państwo już pomiędzy stopniami zobaczyć nazwy firm, które miały tutaj kiedyś swoje siedziby. To jedna z dwóch części powstałego w roku 2000 pomnika przypominającego o żydowskiej historii tego miejsca. Puste pola informacyjne oznaczają, że informacje są dzisiaj niestety niekompletne.

Przed wschodnim wejściem do metra znajdą Państwo trzy wąskie 2,7 metrowe „lustra” - lekko nachylone do wewnątrz prostokąty wykonane z lustrzanej stali nierdzewnej, ustawione w otwarty trójkąt, po którym można spacerować. Przypominają lusterka do makijażu, które są powszechne w modzie. W chodniku wewnątrz luster osadzone są trzy metalowe tablice, które informują o znaczeniu i losie pracujących tu żydowskich przedsiębiorców i pracowników.

Już w XIX wieku na Hausvogteiplatz oraz w przyległych ulicach zabytkowych dzielnic Alt-Cölln, Friedrichswerder i Friedrichstadt rozwinęło się centrum handlu tekstyliami i futrami oraz konfekcjonowania odzieży. Początkowo byli to bracia David, Moritz i Valentin Manheimer, którzy w roku 1837 założyli tu swoją firmę. Innymi przedsiębiorcami pierwszych lat, którzy później stali się znanymi fabrykantami i kupcami, byli David Leib Levin, Rudolph Hertzog i Herrmann Gerson. Gerson założył w 1836 r. firmę tekstylną, w 1841 r. zaczął produkować i sprzedawać gotowe ubrania, a w 1848 r. przeniósł się na Werderscher Markt w pobliżu Hausvogteiplatz. Wkrótce był właścicielem największej tego typu firmy w Berlinie, a dzięki swoim luksusowym towarom stał się dostawcą na dwór, a jego klientami byli arystokraci i bankierzy. Około 1860 roku wokół Hausvogteiplatz miało swoje siedziby 20 firm odzieżowych, a dziesięć lat później było ich dwa razy więcej. Już w 1875 roku eksportowano stąd do wielu krajów w Europie oraz na innych kontynentach, jak np. do Holandii, Anglii, Szwecji, Szwajcarii i USA. Na przełomie wieków cała dzielnica żyła z przemysłu włókienniczego. Najbardziej pomyślny gospodarczo czas zakończył się wraz z I wojną światową w 1918 r. Rychło nastąpiła utrata rynków (przede wszystkim poza Niemcami), a sprzedaż znacznie spadła. Ale nawet w złotych latach dwudziestych projekty berlińskich ubrań pret-a-porter dla kobiet miały znaczący wpływ na międzynarodową scenę odzieżową. W 1927 r. czasopismo branżowe „Der Konfektionär” liczyło w stolicy ponad 800 firm produkujących odzież wierzchnią dla kobiet. I to Hausvogteiplatz był nadal centrum tego przemysłu.

Zakłady włókiennicze w większości były własnością Żydów, a wśród pracowników było też wielu Żydów. Stało się tak głównie ze względów historycznych: Żydom przez wieki zakazywano wykonywania większości zawodów, a jednym z nielicznych dozwolonych zajęć był wędrowny handel starą odzieżą i pasmanterią. Kiedy te ograniczenia zostały stopniowo złagodzone od XVIII wieku, wielu handlowców pozostało w swoim zawodzie i otworzyło sklepy oraz zakłady odzieżowe. Kiedy w 1933 r. władzę przejęła antysemicka Partia NSDAP Adolfa Hitlera, w Niemczech rozpoczęło się systematyczne prześladowanie Żydów. Od samego początku żydowskie fabryki odzieży były celem masowej dyskryminacji. Oszczercze artykuły i karykatury w prasie nazistowskiej wywoływały nastroje antyżydowskie. Sprzedaż w całej branży dramatycznie spadła. Niektóre szczegóły wydają się dzisiaj dziwaczne: w 1936 r. słowo "konfekcja” znalazło się na zakazanej liście; bielizna damska była reklamowana jako „gwarantowanie aryjska”. Coraz nowe przepisy i dekrety utrudniały prowadzenie działalności gospodarczej, aż po deportację do obozów zagłady. Liczy się, że zamordowano tam około 4000 Żydów z berlińskiego przemysłu odzieżowego. Jeszcze jedna wzmiankę o losie żydowskich mieszkańców w czasach narodowosocjalistycznych znajdą Państwo na tablicy pamiątkowej w domu przy Markgrafenstraße 36. Wracając w kierunku Rynku Żandarmów, polecam Państwu spacer ulicą Mohrenstrasse, która zaczyna się w południowej części placu. Dzisiaj trudno jest 100% stwierdzić, skąd wzięła się ta nazwa (Mohr to odpowiednik polskiego „murzyna”, słowo starodawne i dzisiaj już z wielu względów nie używane).

Ale nie z tego powodu wysyłam Państwa tą ulicą:

w czasach NRD przy Mohrenstraße 36/37 znajdowało się Międzynarodowe Centrum Prasowe, gdzie członek Biura Politycznego Günter Schabowski ogłosił nowe przepisy dotyczące możliwości podróży dla obywateli NRD. Zapytany przez dziennikarzy, zadeklarował nawet, że obowiązują „natychmiast”. Kiedy doniosły o tym media, rozpoczął się szturm Berlińczyków, który z 9 listopada 1989 r. uczynił nieplanowaną datę upadku Muru Berlińskiego po 28-letnim podziale miasta. Krzesełka byłej konferencji prasowej mogą Państwo zobaczyć przez dużą szybę w budynku Federalnego Ministerstwa Sprawiedliwości po południowej stronie ulicy…

Featured Posts
Recent Posts
Search By Tags
Follow Us
  • Facebook Basic Square
  • Blogger Classic